siostry-klaryski-w-slupsku

Aktualności

Imieniny Ks.Prałata Zbigniewa Reglińskiego

 

bukiety-kwiatow-zaklad-pogrzebowy-lipinki-mikus-kazimierz17 marca to dzień iminin ks.Prałata Zbigniewa Reglińskiego Kapelana naszej Zakonnej Wspólnoty. Łączymy się duchowo z Czcigodnym Solenizantem w radosnym świętowaniu i składamy serdeczne życzenia:

 

Z okazji imienin prosimy przyjąć najserdeczniejsze życzenia, aby Jezus był dla Czcigodnego Solenizanta jedynym i najwyższym Dobrem, Najwierniejszym Przyjacielem, Mocą w słabości, Pokrzepieniem w zniechęceniu, Pociechą w smutku, Światłem na drodze codziennych trudów.
Niech Bóg bogaty w miłosierdzie osłania Ks Prałata Swą potężną prawicą. Wszelkiego dobra, ludzkiej życzliwości i pogody ducha na każdy dzień.

Z darem modlitwy u Stóp Jezusa – Hostii
ŻYCZY

 

 

Wspólnota Sióstr Klarysek

Najserdeczniejsze Życzenia

RÓŻĄ KREMOWA18 marca swoje imieniny obchodzi ks. Biskup Edward Dajczak z tej okazji składamy Jego Ekscelencji najserdeczniejsze życzenia:

 

DZIEŃ IMIENIN TO CZAS DZIĘKCZYNIENIA I RADOŚCI , KTÓRY DUCHOWO PRAGNIEMY PRZEŻYWAĆ RAZEM Z DOSTOJNYM SOLENIZANTEM, SKŁADAJĄC NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA.
NIECH JEZUS NAJWYŻSZY KAPŁAN BŁOGOSŁAWI W APOSTOLSKIEJ DZIAŁALNOŚCI, I POZWOLI JAK NAJOWOCNIEJ SŁUŻYĆ W BUDOWANIU KRÓLESTWA BOŻEGO NA ZIEMI. NIECH OBDARZA NIEUSTANNIE SWOJĄ ŁASKĄ I POKOJEM. NIECH BĘDZIE ŹRÓDŁEM MIŁOŚCI I SPEŁNIENIA.
MARYJA OBLUBIENICA DUCHA ŚWIĘTEGO I MATKA WSZYSTKICH KAPŁANÓW NIECH OTACZA CZCIGODNEGO SOLENIZANTA PŁASZCZEM SWOJEJ MACIERZYŃSKIEJ OPIEKI.
NIECH ANIOŁ STRÓŻ STRZEŻE KAŻDEGO KROKU I WYPRASZA MĘSTWO W TRUDNOŚCIACH ORAZ WIERNOŚĆ W WYPEŁNIANIU WOLI BOŻEJ.
ZAPEWNIAMY O STAŁEJ MODLITWIE W INTENCJI CZCIGODNEGO SOLENIZANTA U STÓP JEZUSA - HOSTII.


Wspólnota Sióstr Klarysek

Orędzie Ojca Świętego Franciszka na Wielki Post

ORĘDZIE
OJCA ŚWIĘTEGO FRANCISZKA
NA WIELKI POST 2014 ROKU

Stał się ubogim,
aby wzbogacić nas swoim ubóstwem

(por. 2 Kor 8, 9).

Drodzy Bracia i Siostry!

W czasie Wielkiego Postu chcę podzielić się z wami kilkoma refleksjami, które mogą wam być pomocne na drodze nawrócenia osobistego i wspólnotowego. Punktem wyjścia niech będą słowa św. Pawła: „Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogatym, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić” (2Kor 8,9). Apostoł zwraca się do chrześcijan Koryntu, zachęca ich, aby szczodrze dopomogli wiernym w Jerozolimie, którzy są w potrzebie. Co mówią nam, współczesnym chrześcijanom, te słowa św. Pawła? Co znaczy dla nas dzisiaj wezwanie do ubóstwa, do życia ubogiego w rozumieniu ewangelicznym?

1. Łaska Chrystusa

Słowa te mówią nam przede wszystkim, jaki jest styl Bożego działania. Bóg nie objawia się pod postaciami światowej potęgi i bogactwa, ale słabości i ubóstwa: „będąc bogatym, dla was stał się ubogim...”. Chrystus, odwieczny Syn Boży, mocą i chwałą równy Ojcu, stał się ubogi; wszedł między nas, stał się bliski każdemu z nas; obnażył się, „ogołocił", aby stać się we wszystkim podobny do nas (por. Flp 2,7; Hbr 4,15). Wcielenie Boże to wielka tajemnica! Ale źródłem tego wszystkiego jest Boża miłość, miłość, która jest łaską, ofiarnością, pragnieniem bliskości, i która nie waha się poświęcić i złożyć w darze samej siebie dla dobra umiłowanych stworzeń. Kochać znaczy dzielić we wszystkim los istoty kochanej. Miłość czyni podobnym, ustanawia równość, obala mury i usuwa dystans. To właśnie Bóg uczynił dla nas. Jezus przecież „ludzkimi rękami wykonywał pracę, ludzkim umysłem myślał, ludzką wolą działał, ludzkim sercem kochał. Zrodzony z Maryi Dziewicy stał się prawdziwie jednym z nas, podobny do nas we wszystkim z wyjątkiem grzechu” (Sobór Wat. II, Konst. duszpast. Gaudium et spes, 22).

Jezus stał się ubogi nie dla ubóstwa samego w sobie, ale – jak pisze św. Paweł – po to, „aby was ubóstwem swoim ubogacić”. To nie jest gra słów czy tylko efektowna figura retoryczna! Przeciwnie, to synteza Bożej logiki, logiki miłości, logiki Wcielenia i Krzyża. Bóg nie chciał, by zbawienie spadło na nas z wysoka, niczym jałmużna udzielona przez litościwego filantropa, który dzieli się czymś, co mu zbywa. Nie taka jest miłość Chrystusa! Kiedy Jezus zanurza się w wodach Jordanu i przyjmuje chrzest z rąk Jana Chrzciciela, nie dlatego to czyni, że potrzebuje pokuty czy nawrócenia; czyni to, aby stanąć pośród ludzi potrzebujących przebaczenia, pośród nas grzeszników, i wziąć na swoje barki brzemię naszych grzechów. Taką wybrał drogę, aby nas pocieszyć, zbawić, uwolnić od naszej nędzy. Zastanawiają nas słowa Apostoła, że zostaliśmy wyzwoleni nie przez bogactwo Chrystusa, ale przez Jego ubóstwo. A przecież św. Paweł dobrze zna „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3,8), „dziedzica wszystkich rzeczy” (por. Hbr 1,2).

Czym zatem jest ubóstwo, którym Jezus nas wyzwala i ubogaca? Jest nim właśnie sposób, w jaki Jezus nas kocha, w jaki staje się naszym bliźnim, niczym Dobry Samarytanin, który pochyla się nad półżywym człowiekiem, porzuconym na skraju drogi (por. Łk 10,25 nn). Tym, co daje nam prawdziwą wolność, prawdziwe zbawienie i prawdziwe szczęście, jest Jego miłość współczująca, tkliwa i współuczestnicząca. Chrystus ubogaca nas swoim ubóstwem przez to, że staje się ciałem, bierze na siebie nasze słabości, nasze grzechy, udzielając nam nieskończonego miłosierdzia Bożego. Ubóstwo Chrystusa jest Jego największym bogactwem: Jezus jest bogaty swoim bezgranicznym zaufaniem do Boga Ojca, swoim bezustannym zawierzeniem Ojcu, bo zawsze szuka tylko Jego woli i Jego chwały. Jest bogaty niczym dziecko, które czuje się kochane, samo kocha swoich rodziców i ani na chwilę nie wątpi w ich miłość i czułość. Bogactwo Jezusa polega na tym, że jest Synem. Jedyna w swoim rodzaju więź z Ojcem to najwyższy przywilej tego ubogiego Mesjasza. Jezus wzywa nas, byśmy wzięli na siebie Jego „słodkie jarzmo”, to znaczy byśmy wzbogacili się Jego „bogatym ubóstwem” albo „ubogim bogactwem”, byśmy wraz z Nim mieli udział w Jego Duchu synowskim i braterskim, stali się synami w Synu, braćmi w pierworodnym Bracie (por. Rz 8,29).

Znane jest powiedzenie, że jedyny prawdziwy smutek to nie być świętym (L. Bloy); moglibyśmy też powiedzieć, że istnieje jedna tylko prawdziwa nędza: nie żyć jak synowie Boga i bracia Chrystusa.

2. Nasze świadectwo

Moglibyśmy pomyśleć, że taka „droga” ubóstwa była odpowiednia dla Jezusa, my natomiast, którzy przychodzimy po Nim, możemy zbawić świat odpowiednimi środkami ludzkimi. Tak nie jest. W każdym czasie i miejscu Bóg nadal zbawia ludzi i świat poprzez ubóstwo Chrystusa, bo On staje się ubogi w sakramentach, w Słowie i w swoim Kościele, który jest ludem ubogich. Bogactwo Boga nie może się udzielać poprzez nasze bogactwo, ale zawsze i wyłącznie poprzez nasze ubóstwo, osobiste i wspólnotowe, czerpiące moc z Ducha Chrystusa.

Na wzór naszego Nauczyciela jesteśmy jako chrześcijanie powołani do tego, aby dostrzegać różne rodzaje nędzy trapiącej naszych braci, dotykać ich dłonią, brać je na swoje barki i starać się je łagodzić przez konkretne działania. Nędza to nie to samo co ubóstwo; nędza to ubóstwo bez wiary w przyszłość, bez solidarności, bez nadziei. Możemy wyróżnić trzy typy nędzy. Są to: nędza materialna, nędza moralna i nędza duchowa. Nędza materialna to ta, którą potocznie nazywa się biedą, i która dotyka osoby żyjące w warunkach niegodnych ludzkich istot, pozbawione podstawowych praw i dóbr pierwszej potrzeby, takich jak żywność, woda, higiena, praca, szanse na rozwój i postęp kulturowy. W obliczu takiej nędzy Kościół spieszy ze swoją posługą, ze swoją diakonią, by zaspokajać potrzeby i leczyć rany oszpecające oblicze ludzkości. W ubogich i w ostatnich widzimy bowiem oblicze Chrystusa; miłując ubogich i pomagając im, miłujemy Chrystusa i Jemu służymy. Nasze działanie zmierza także do tego, aby na świecie przestano deptać ludzką godność, by zaniechano dyskryminacji i nadużyć, które w wielu przypadkach leżą u żródeł nędzy. Kiedy władza, luksus i pieniądz urastają do rangi idoli, stawia się je ponad nakazem sprawiedliwego podziału zasobów. Trzeba zatem, aby ludzkie sumienia nawróciły się na drogę sprawiedliwości, równości, powściągliwości i dzielenia się dobrami.

Nie mniej niepokojąca jest nędza moralna, która czyni człowieka niewolnikiem nałogu i grzechu. Ileż rodzin żyje w udręce, bo niektórzy ich członkowie – często młodzi – popadli w niewolę alkoholu, narkotyków, hazardu czy pornografii! Iluż ludzi zagubiło sens życia, pozbawionych zostało perspektyw na przyszłość, utraciło nadzieję! I iluż ludzi zostało wepchniętych w taką nędzę przez niesprawiedliwość społeczną, przez brak pracy, odbierający godność, jaką cieszy się żywiciel rodziny, przez brak równości w zakresie prawa do wykształcenia i do ochrony zdrowia. Takie przypadki nędzy moralnej można słusznie nazwać zaczątkiem samobójstwa. Ta postać nędzy, prowadząca także do ruiny ekonomicznej, wiąże się zawsze z nędzą duchową, która nas dotyka, gdy oddalamy się od Boga i odrzucamy Jego miłość. Jeśli sądzimy, że nie potrzebujemy Boga, który w Chrystusie wyciąga do nas rękę, bo wydaje się nam, że jesteśmy samowystarczalni, wchodzimy na drogę wiodącą do klęski. Tylko Bóg prawdziwie zbawia i wyzwala.

Ewangelia to prawdziwe lekarstwo na nędzę duchową: zadaniem chrześcijanina jest głosić we wszystkich środowiskach wyzwalające orędzie o tym, że popełnione zło może zostać wybaczone, że Bóg jest większy od naszego grzechu i kocha nas za darmo i zawsze, że zostaliśmy stworzeni dla komunii i dla życia wiecznego. Bóg wzywa nas, byśmy byli radosnymi głosicielami tej nowiny o miłosierdziu i nadziei! Dobrze jest zaznać radości, jaką daje głoszenie tej dobrej nowiny, dzielenie się skarbem, który został nam powierzony, aby pocieszać strapione serca i dać nadzieję wielu braciom i siostrom pogrążonym w mroku. Trzeba iść śladem Jezusa, który wychodził naprzeciw ubogim i grzesznikom niczym pasterz szukający zaginionej owcy, wychodził do nich przepełniony miłością. Zjednoczeni z Nim, możemy odważnie otwierać nowe drogi ewangelizacji i poprawy ludzkiej kondycji.

Drodzy bracia i siostry, niech w tym czasie Wielkiego Postu cały Kościół będzie gotów nieść wszystkim, którzy żyją w nędzy materialnej, moralnej i duchowej, gorliwe świadectwo o orędziu Ewangelii, którego istotą jest miłość Ojca miłosiernego, gotowego przygarnąć w Chrystusie każdego człowieka. Będziemy do tego zdolni w takiej mierze, w jakiej upodobnimy się do Chrystusa, który stał się ubogi i ubogacił nas swoim ubóstwem. Wielki Post to czas ogołocenia: dobrze nam zrobi, jeśli się zastanowimy, czego możemy się pozbawić, aby pomóc innym i wzbogacić ich naszym ubóstwem. Nie zapominajmy, że prawdziwe ubóstwo boli: ogołocenie byłoby bezwartościowe, gdyby nie miało wymiaru pokutnego. Budzi moją nieufność jałmużna, która nie boli.

Duch Święty, dzięki któremu jesteśmy „jakby ubodzy, a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a posiadają wszystko” (2 Kor 6,10), niech utwierdza nas w tych postanowieniach, niech umacnia w nas wrażliwość na ludzką nędzę i poczucie odpowiedzialności, abyśmy stawali się miłosierni i spełniali czyny miłosierdzia. W tej intencji będę się modlił, aby każdy wierzący i każda społeczność kościelna mogli owocnie przeżyć czas Wielkiego Postu, proszę was też o modlitwę za mnie. Niech Chrystus wam błogosławi, a Matka Boża ma was w swojej opiece.

Watykan, 26 grudnia 2013, w święto
św. Szczepana, diakona i pierwszego męczennika.

FRANCISCUS

Z Jezusem za rękę światu pod prąd

 

IMG 0005

W środę Popielcową przekroczyliśmy próg szczególnego czasu. Z ołtarzy zniknęły kwiaty, a zielony kolor ornatu zastąpił pokutny fiolet. Przygotujmy się na przeżycie największej Tajemnicy naszej wiary. Wraz z Jezusem podążajmy do Jerozolimy. Niech czas Wielkiego Postu będzie okresem wyciszenia,nawrócenia, refleksji prowadzącej do serca. Niech będzie to czas powrotu do źródeł życia i pokoju.

Serdecznie zapraszamy na Drogę Krzyżową i Koronkę do Bożego Miłosierdzia w każdy piątek o godz. 15.00, oraz na Gorzkie Żale w każdą niedzielę o godz.17.30.

Na czas wielkopostnej zadumy dedykujemy wszystkim wiersz naszej S. M. Tacjany od Św. Jana Ewangelisty.

DSCN0334

 

 

 

 

 

Dziś niemodna jest prawdziwa Miłość
Ta z Krzyża
Co Ofiarą się stała
tak niewielu chce nią podążać
tak niewielu w ogóle ją zna
dziś niemodny jest szczery uśmiech
na twarzy                                                                                                                                    ni życzliwe słowo spojrzenie
dziś niemodna jest pomoc bliźniemu
bez grosika
taka za Bóg zapłać
dziś niemodny jest Kościół i księża
ani Bóg co życia jest Panem
bo łatwiejsza jest droga szeroka
z bajerami
i aleją gwiazd
złudnym szczęściem
takim na chwilę
tym zachęca dzisiejszy świat
lecz ta droga prowadzi donikąd
i nie warto podążać nią
trzeba iść drogą Miłości
tę z Krzyża
z Jezusem za rękę
światu pod prąd

 

To był czas Ducha Świętego...


o-John

W dniach od 21 do 22 lutego gościłyśmy w naszym klasztorze o. Johna Bashoborę z Ugandy, którego Bóg obdarzył szczególnymi darami. Z wielką radością powitałyśmy Ojca w naszej klasztornej kaplicy, gdzie wygłosił specjalnie dla nas konferencję. Podczas nauki mocno opartej na nauczaniu Papieża Franciszka oraz na rozważaniu słowa Bożego, Ojciec zwrócił nam szczególną uwagę na to, że choć jesteśmy z różnych „narodowości” mentalnych, jesteśmy darem dla siebie i razem tworzymy piękne dzieło Boga. Zachęcał do otwartości i odwagi we wzajemnym dzieleniu się przeżywaną wiarą wskazując na Jezusa – Hostię, który jest najlepszym Przyjacielem. Naukę zakończył kapłan wspólną modlitwą. Na koniec o. John udzielił nam błogosławieństwa. Z wdzięcznością , ale i pewnego rodzaju smutkiem pożegnałyśmy Ojca. To spotkanie było niewątpliwe napełnione działaniem Ducha Świętego.

skrzynka-intencyjna-a 

adoracja-najswietszego-sakramentu

klaryski-slupsk-dane-kontaktowe2