Przygotowując się duchowo do uroczystości beatyfikacji Prymasa Tysiąclecia, chciałybyśmy podzielić się opracowaniem, które przygotowała Nasza Najmilsza Siostra Maria Serafina od Matki Bożej Anielskiej. Niech stanowi ono wprowadzenie do nadchodzącego Święta.

„Inspiracją do napisania artykułu jest zbliżająca się beatyfikacja Sługi Bożego kard. Stefana Wyszyńskiego, który był nieugiętym i stanowczym obrońcą Kościoła. Tak to już bywa, że na trudne czasy Opatrzność Boża daje ludzi Świętych, wielkich duchem, którzy w obronie ludzkiej godności i wolności nie cofają się nawet przed męczeństwem. Ze względu na swoją jasną i zdecydowaną postawę wobec komunistycznych władz, przez trzy lata był internowany. Jak do tego doszło.

Tuż po II wojnie światowej komuniści bardzo konsekwentnie realizowali politykę walki z Kościołem, której apogeum miało miejsce jesienią 1953r. w aresztowaniu Prymasa Wyszyńskiego. Władza w Polsce śledziła działalność młodego Prymasa, który był znany agentom UB z kazań w których bronił praw Kościoła. W czasie ingresu z Gniezna do Warszawy 6.II.1949r. podjęto nawet nieudaną próbę zamachu na jego życie. Uznawany był za człowieka, który pragnie utrzymać twarde stanowisko wobec Rządu, zachowując bezwzględnie konieczne kontakty. Podstawę normalizacji stosunków między państwem a Kościołem widział w swobodnej działalności duszpasterskiej Kościoła.

Nastąpiła intensyfikacja szykan wobec zwierzchnika Kościoła w Polsce. Gdy w listopadzie 1952r. Papież przyznał mu godność kardynalską, władze nie wydały Prymasowi paszportu na wyjazd do Rzymu. Wielokrotnie bronił wolności Kościoła, wolności sumienia, wolności kapłaństwa. Najwyższym przejawem tego był memoriał Episkopatu Polski ,,Non possumus’’ z 8.5.1953r. Komuniści odebrali to jak wypowiedzenie wojny.

W sierpniu 1953r. Prymas otrzymał wyraźne ostrzeżenie, że albo wycofa Memoriał albo wybuchnie konflikt. Prymas się nie wycofał. Kolejną bezpośrednią przyczyną do aresztowania kard. Stefana Wyszyńskiego, była Jego stanowcza obrona bp. Czesława Kaczmarka. Wówczas Prezydium Rady Ministrów podjęło decyzję o Jego aresztowaniu.

25.09.1953r. Prymasowi przedstawiono decyzję Rządu, mocą której miał opuścić Warszawę i zamieszkać w wyznaczonym miejscu, przy czym nie mógł wykonywać żadnych funkcji kościelnych.

Pierwszym miejscem internowania Prymasa Wyszyńskiego był klasztor oo. kapucynów w Rywałdzie koło Grudziądza, gdzie przebywał ponad dwa tygodnie. Następnie rząd zmienił miejsce pobytu Prymasa na klasztor w Stoczku Warmińskim w pobliżu Lidzbarka Warmińskiego, w którym jest do dziś sanktuarium Matki Pokoju. W Stoczku Prymas przebywał prawie rok, do 6.10.1954r.

Los więźnia dzielił z s. Leonią Graczyk ze Zgromadzenia Rodziny Maryi oraz z ks. Stanisławem Skorodeckim, aresztowanym za ,,działalność antypaństwową’’.

Ksiądz Prymas stworzył plan dnia, którym kierował się wraz ze współwięźniami. Zimą warunki były bardzo ciężkie, ściany pokrywał szron, piece nie grzały, a w łazience była zimna woda. Budynek otoczony drutami kolczastymi znajdował się pod kontrolą żołnierzy. Prymas cały czas był inwigilowany. Paczki z żywnością na święta od rodziny skrupulatnie badano. Korespondencja poddawana była cenzurze.

Nigdy jednak nie odnosił się z nienawiścią do swoich ,,opiekunów’’. Uprzejmy rozmawiał z nimi na temat pogody. Z czasem oni również swobodniej odnosili się do Prymasa.

8.12.1953r.w Stoczku miało miejsce jedno z najważniejszych wydarzeń w życiu Prymasa. Od trzech tygodni przygotowywał się do oddania się w opiekę Matce Bożej. Oddał się ,,przez ręce Najlepszej Matki w całkowitą niewolę Chrystusowi Panu’’. Dodawało mu to sił duchowych w chwilach próby.

Kolejnym miejscem internowania był Prudnik Śląski. Wraz z s. Leonią i ks. Stanisławem przybyli tu 6.10.1954r. W budynku poklasztornym więźniowie mieli do dyspozycji całe piętro,na którym byli mniej pilnowani przez UB. Niestety, jesienią tego roku pogorszyło się zdrowie kardynała. Lekarze stwierdzili osłabienie organizmu.

Zmiana miejsca pobytu Prymasa nastąpiła 29.10.1955r. Nowym miejscem internowania miała być Komańcza. Prymas miał więcej swobody, np. mógł udawać się na spacery w pobliżu klasztoru ; spotkać się z rodziną oraz z przewodniczącym i z sekretarzem Episkopatu. O zarzutach stawianych mu przez rząd miał się dowiedzieć od Episkopatu. Więźnia śledzono dyskretniej. Mógł czytać prasę, korespondencję, widywać się z biskupami. Dużo czasu poświęcał pracy i modlitwie, często do późnych godzin nocnych. Dużo spacerował czasem w towarzystwie kilku sióstr lub gości. W przyrodzie dostrzegał obecność Boga. W kontaktach z ludźmi zawsze był szczery i otwarty. Podczas żniw błogosławił pracującym. Codziennie pisał dużo listów do kapłanów i biskupów. Tęsknił do pracy w Warszawie. Kiedyś jednej z sióstr powiedział; ,,tyle pracy w Kościele,powinienem być na ambonie , w konfesjonale, a ja tutaj’’. Przebaczył tym,którzy go krzywdzili.

W czasie odosobnienia, czytając,,Potop’’ H. Sienkiewicza , a szczególnie fragmenty obrony Jasnej Góry, Prymas zauważył ,że jego miejsca internowania związane są z osobą króla Jana Kazimierza. Skłoniło go to do refleksji nad ślubami lwowskimi , które władca złożył 300 lat wcześniej. Myślał o odnowieniu ślubów, dostosowując je dla współczesnych. Tekst napisał 16.05.1956r. Temu ważnemu dla narodu wydarzeniu na Jasnej Górze przewodził 26.08.1956r. Przewodniczący Episkopatu Polski,bp. Michał Klepacz. Trzy dni później z bp. Choromańskim zdali relacje Prymasowi. Otrzymali wówczas program Wielkiej Nowenny Tysiąclecia.

Śluby przesłano w tajemnicy a Episkopat poznał tekst dopiero rano 26.08. Na Jasnej Górze obecnych było milion wiernych. Prymas w Komańczy przed obrazem MB Częstochowskiej odczytał tekst ślubowania i odprawił swoją drugą Mszę Świętą. Okazało się, że nabożeństwa te odbyły się w tym samym czasie. Śluby Jasnogórskie złożył cały naród, w państwie, które programowo było ateistyczne. Były one manifestacją religijną a fotel nieobecnego Prymasa wymownym znakiem czasu.

Prymas Wyszyński odzyskał wolność 28.10.1956r. Powrócił do Warszawy, aby przewodzić Kościołowi w Polsce.

Kościół realizuje swoją misję religijno-moralną w każdym czasie i systemie politycznym. Choć sam jest niezależny od władzy świeckiej, współdziała z nią dla dobra ludzi mając na względzie dobro narodu.

W czasie łamania praw człowieka, Kościół upominał się o jego godność i prawa w życiu narodowym. Stał na straży jedności duchowieństwa i bronił postanowień papieża. Prymas, którego wielkość polegała na niezłomnej postawie wynikającej z mocnej wiary wierzył, że Kościół przetrwa w każdym czasie i systemie.”

Przyszły błogosławiony pozostawił swój duchowy ślad również w naszej wspólnocie. Pierwszy raz odwiedził nas w czerwcu 1951 roku i poświecił chór oraz budujący się klasztor. Druga wizyta miała miejsce 26 czerwca 1977 roku. Gościł on w Słupsku z okazji poświęcenia kamienia węgielnego pod budowę nowego kościoła p.w. wówczas jeszcze błogosławionego, dziś już świętego, Maksymiliana Marii Kolbego. Ks. Prymas – w towarzystwie ks. abp. Gulbinowicza i ks. bp. Michalskiego, adorował w naszym kościele Najświętszy Sakrament, spotkał się z Siostrami i zwiedził klasztor. W między czasie prowadził korespondencję z klasztorem; przełożone zwracały się do Prymasa z różnymi zapytaniami, prośbami o pozwolenia lub pomoc. Zawierzamy się Jego wstawiennictwu i ufamy, że oręduje za nami w niebie.